23 kwietnia 2006

Od bałtyku po tatry

Na wstępie zaznaczyć chciałbym, że średnio mi się chce wszystkim to samo pisać przez gg i maila oraz na forach więc uznałem to miejsce jako najlepsze do zamieszczenia krótkiej informacji o tym co wydarzyło się w Czestochowie.

Planowo mialem grać 1,5h od godzinyy 00:00. Jeszcze o wpół do 2 w nocy nie za bardzo wiedzialem kiedy wejde w końcu grać a o drugiej to grałbym chyba już tylko dla wychodzących ludzi. Niestety. Po raz drugi wydarzyło sie dokładnie to samo co rok temu. Miało być s-master, wszystkie składy, ja, pat patent, s-master. stało się inaczej. Jak? Wszyscy widzieli. Z undergroundowej imprezy zrobiła się pierwsza lepsza potupajka 50 centowa. Ludzie chceli ambitnych rzeczy otrzymali hity z vivy i mtv. Nie twierdze, że s-master źle zagrał, że chujowa przez to była impreza, twierdze, że celem tej imprezy, celem ludzi którzy tu przyjechali była zupełnie inna muzyka niż ta jaką s-master ludziom zaproponował i oprócz przypadkowych gości wszyscy chyba z loży dj'sjkich byli mocno wkurwieni. Nie dziwie się. Ja sam jechalem 1080 km tylko po to by sobie 15 minut pograć spontanicznie materiał. Jestem wściekły z tego powodu, ale mam nadzieje, że wszyscy już wyciągnęli stosowne wnioski i przy okazji następnego tego typu koncertu selekcja ekip będzie nieco ostrzejsza i nieco bardziej ustawiona pod typ imprezy jaka ma się odbyć.

Jednak warto było przyjechać. Warto było zagadać z tymi wszystkimi ludźmi i warto, przede wszystkim, było poznać Pat Patenta, który zrobił na mnie takie wrażenie jakiego przez ostatnie 3 lata nie zrobił praktycznie nikt. jestem mega tym człowiekiem zajarany, pierwszy producent/dj który jest nieskażony ITFowym "kurwa jestem najlepszy". Taki dj jakim każdy dj winien być. Choć grał praktycznie tak długo jak ja, to z tego co przez te chwile usłyszałem grał materiał taki jaki go charakteryzuje. I to jest w tym gównie najlepsze. Pomijając jużtakie fakty, że ma zajebisty charakter, jest kurwa mega skromny i widać w nim kawał dobrej muzyki. Poprostu go mega polubiłem.

Odsyłam do jego muzyki:
http://www.myspace.com/patpatent

4 komentarze:

syki pisze...

ej to nie jest tak ze s-master gra 50 centy tylko ludzi sie bawia przy czyms takim a on musi to wyczuc co sie podoba ludziom i to puszczac -sam sie wkurwal ze musi puszczac plastik zamiast dobrego shitu:)

hc pisze...

przeciez wiem jak wyglądają imprezy mimo mojego idealistycznego podejścia do sprawy. Niby niestety, tylko takie rzeczy mozna grać ja nie przecze, ale nie uważasz że ni jak to się miało do klimatu reprezentowanego przez bądź co bądź nieco ambitniejsze składy?

marta aka cannabizbiz pisze...

taa, ale sa tacy co maja w d**** to ze wiekszosc bawi sie do shitu i graja swoje, jak wlasnie wymieniony m. in. Pat i wiecie co? Pat gra z Taśmy we franticu jednymz bardziej takich housowo plastikowych klubow gdzie przychodza keny itp.. i wiecie co? Ci ludzie znaja te wszytskie soulful kawalki bo na tej imprezi poleci Talib, Q Tip, Jaylib, itp!! i co? i jakos sie ludzie do tego bawia! nie robi sie pusto na parkiecie!

Emot pisze...

a o mnie to juz nie napisales, ze sie poswiecilem zostajac biernym palaczem?! ;]]]]